Marcelius Silny

Marcelius-Przeskalowane

Kaldrion: Wystarczy tego gadania. Powiedz nam po prostu, jak powstrzymać to szaleństwo, a darujemy ci życie.
Teaderian: Musielibyście dostać się bezpośrednio do świątyni i wykraść księgę. A czyn ten nazwałbym czystym samobójstwem i rzadko spotykanym szczytem głupoty.
Marcelius: Czy to jest wyzwanie?

Z listu Irianny Gartes do jej brata Narillusa Brantira:

„Bracie!

Dziękuję ci bardzo za wezwanie straży, nie sądzę jednak, aby była ona jeszcze potrzebna. Nawet nie wiesz, jakże szczęśliwe i zaskakujące wydarzenie miało miejsce wczoraj tuż po twojej ucieczce. Bandyci, którzy napadli na nasz dom, zdecydowali się zostać na noc i wyprawić sobie ucztę z zebranych przez nas zapasów na zimę. Co gorsza, oznajmili, iż mnie zostawią na deser! Fakt zaś, że mój mąż miał wszystko bezradnie obserwować, jeszcze bardziej ich rozbawił.

Możesz sobie wyobrazić moje przerażenie, lecz nim zdążyli zjeść chociażby czwartą część jedzenia, ktoś zapukał do drzwi i nie czekając na zaproszenie, wszedł do środka. Wyglądał jak rycerz, aczkolwiek nie potrafiłam rozpoznać herbu. Wysoki i niezwykle pewny siebie. Gdy tylko ujrzał zastawiony stół, otoczony przez zgraję rozweselonych mężczyzn oznajmił, iż chętnie dołączy do zabawy. Jak pewnie się domyślasz, pomysł nie przypadł do gustu bandytom.

Prawdopodobnie mogli lepiej rozegrać sprawę. Obelgi, które się posypały, nie przeszkodziły nowo przybyłemu w rozejrzeniu się po pomieszczeniu, a gdy tylko zobaczył mnie związaną pod ścianą, natychmiast zmienił nastawienie. Jego miecz wyskoczył z pochwy i rozpoczął krwawą pieśń.

Bogowie bracie! W życiu nie widziałam, aby ktoś tak walczył! Wydawał się nie być człowiekiem! Jednym z napastników rzucił przez cały pokój, a innemu cięciem przeciął ciężką zbroję. Myślałam, że osiem na jednego to trochę za wiele, ale znajdowałam się w wielkim błędzie. Ów mężczyzna ich dosłownie zmiażdżył! Następnie natomiast jak gdyby nigdy nic rozwiązał nas i zapytał, czy wszystko w porządku. Mimo olbrzymiego szoku i paniki odparliśmy, że tak.

Przedstawił się jako Marcelius, a kiedy zdjął hełm, zrozumiałam, iż jest smokonem. To przynajmniej tłumaczyło jego niesamowitą siłę. Podobno przechodził akurat obok i szukał noclegu. Po wszystkim oczywiście sami mu go zaproponowaliśmy.

Następnego dnia zaś, kiedy już posprzątaliśmy cały bałagan i pochowaliśmy ciała, żegnając się, życzył nam powodzenia i polecił się na przyszłość. Jeśli dobrze zrozumiałam, był kimś w rodzaju poszukiwacza przygód. Cóż… u nas nawet jedną znalazł.

Zamierza obecnie poszukać kryjówki ów bandytów i wyplenić ich do końca. A kiedy wezwana przez ciebie straż o tym usłyszała, natychmiast wróciła do miasta. Chyba znali ów rycerza.

Tak więc cała historia zakończyła się szczęśliwe. Liczę, że wkrótce cię zobaczę braciszku!

Nowa Anarchia, rok 1324 od zesłania Pana”

Opowiem wam historię…

Marcelius Drathi, przyszedł na świat w Zjednoczonych Koloniach w roku tysiąc dwieście dziewięćdziesiątym szóstym od Zesłania Pana, jako syn Marcusa Drathi, przywódcy odrodzonej Smokonii. We wczesnych ojcowskich planach młody Marce miał stać się dziedzicem i kolejnym władcą smokońskiego państwa, lecz preferujący swobodę i przygody młodzieniec, okazał się zupełnie niezainteresowany ów perspektywą. Główne przesłanie Zjednoczonych Kolonii, z którym zresztą Marcus się zgadzał, mówiło, że którego każdy ma prawo żyć, jak chce i nie należy nikomu uniemożliwiać marzeń, dlatego też chcący szczęścia dla syna ojciec postanowił dać pierworodnemu wolną rękę. Kiedy więc ten w wieku piętnastu lat oznajmił, iż chce zostać rycerzem, Marcus wysłał go na nauki do Nowego Połsan, do miasta Wielkiego Księcia Wadhosa, oficjalnego przywódcy całych Zjednocznych Kolonii.

Marcelius spędził kolejne lata, ucząc się walki i odpowiedniej rycerskiej etykiety. Z czasem jednak podobne sprawy go znudziły i stracił cały zapał. Zaprzyjaźnił się wówczas z książęcym synem, Kaldrionem Kaznerem zaś ten, mający opinię wielkiego awanturnika i łobuza zaczął go zabierać na rozmaite, nie zawsze legalne przygody. W rok doskonale się zżyli ze sobą i podjęli jednogłośną decyzję o rzuceniu anarchijskiej szkoły rycerskiej. Od tego momentu włóczyli się po całej Nowej Anarchii w poszukiwaniu dobrej zabawy i okazji do zarobku. Chwytali się najróżniejszych zajęć — walczyli w turniejach, pracowali jako najemnicy, przyjmowali płatne zlecenia… słowem robili wszystko, co ludzie z ich umiejętnościami robić by mogli.

Aż pewnego dnia wybuch wojny powstrzymał ich sielankowe życie. W roku tysiąc trzysta trzydziestym ósmym od zesłania Pana Mroczne Elfy wyszły w końcu spod ziemi i rozpoczęły od wielu lat przez nie wyczekiwaną Hasherie, świętą wojnę przeciwko światłu. Pierwszym zaś, najbliższym celem na ich drodze, okazały się Zjednoczone Kolonie. Wkrótce Smokońskie wyspy spłynęły krwią niczego się niespodziewających kolonistów. Wielki Książę Wadhos jednak nie zamierzał tak łatwo oddać ziemi, o którą tyle walczył i zorganizował obronę, do której Marcelius z Kaldrionem chętnie dołączyli.

Marcelius-Brzuszki-Przeskalowane

Biorący udział w głównym konflikcie poszukiwacze przygód byli światkiem setek okropności i tragedii wojennej zawieruchy. Na zawsze zmieniła ona ich pogląd na świat i ukazała czego tak naprawdę bronią. Gdy więc szala zwycięstwa przechyliła się na drugą stronę i koloniści dotarli do bram państwa Mrocznych Elfów, Marcelis wraz z Kaldrionem poprowadzili pierwsze oddziały pod ziemię. Mająca miejsce później batalia w wielkich ciemnych pieczarach, trwała bardzo długo. Wówczas jednak młodzi poszukiwacze przygód zorientowali się, iż role się odwróciły i teraz to oni stali się najeźdźcami, niszczącymi spokojne dotąd życie większości mrocznych elfów. Po wielu trudnych decyzjach odstąpili od walki.

Postanowili wówczas powstrzymać ów burzę nienawiści. Usiłując zrozumieć ideologie i kulturę podziemnego państwa, dowiedzieli się, że Hasheria, wojna przeciwko światłu pochodzi ze świętej księgi Mrocznych Elfów — Teaderii. Zdecydowali się wykraść ów książkę. Kiedy jednak niemal we dwójkę zdobyli ukrytą w gąszczy tuneli świątynię, jeden z kapłanów wyjaśnił im dokładnie przesłanie i powód stworzenia Wielkiej Księgi Mroku. Gdy zaś ci ujawnili cel wizyty, obiecał pomóc powstrzymać konflikt, jeśli tylko zostawią Teaderię nietkniętą. Przystali na propozycję.

Poprzez wiele rozmów, kilka przypadkowo ginących osób i wielką wytrwałość ich trójka doprowadziła ostatecznie do pokoju między Koloniami a państwem Mrocznych Elfów. Wielki Książe Wadhos natomiast, kiedy wojsko powróciło do domu, ogłosił swego syna Kaldriona oraz jego przyjaciela Marceliusa bohaterami wojennymi. Następnie zaś, utworzył elitarną książęcą gwardię, której od tego momentu dwaj przyjaciele mieli przewodniczyć.

Dwójka wojowników, nieco zaskoczona takim obrotem spraw, zdecydowała się robić to, co zawsze, a nowi gwardziści tylko szli za ich śladem. W ten sposób Książęca Gwardia zasłynęła jako największa grupa poszukiwaczy przygód i awanturników, sam zaś Marcelius z Kaldrionem zwiedzili całe Zjednoczone Kolonie poprzez takowe życie. Kilkanaście lat później znali już ich w zasadzie wszyscy koloniści. Jedni ich lubili, inni wręcz przeciwnie, lecz dwójka przyjaciół niespecjalnie przejmowała się swą sławą. Póki mogli robić to, co w życiu najbardziej cenili, niewiele było w stanie popsuć ich humor.

Trudno wymienić wszystkie czyny, których dokonał Marcelius z lub bez Kaldriona. Do najsłynniejszych należą jednak: Pokonanie Darnendira Winadera, zmorę anarchijskich rycerzy w pojedynku, odzyskanie smoczych jaj skradzionych przez gońców leśnych z Algabioru, powstrzymanie konfliktu między barbarzyńcami z klanu Wilka i Byka w smokonii, ocalenie księcia kolonii shandariańskiej przed zamachem na jego życie i ostatecznie wybicie wszystkich dzikich vivern polujących na pomniejsze smoki.

Marcelius-Walka-Przeskalowane

Marcelius, używający tradycyjnie miecza i tarczy stał się ikonowym rycerzem epoki Zjednoczonych Kolonii. Każdy znał jego imię i podawano go za wzór kolejnym, uczącym się dopiero wojownikom. Prawdopodobnie sława smokona wyszłaby i poza granicę państwa, gdyby nie jego styl życia. Spadkobierca Smokonii bowiem lubował się w biesiadach i hucznych uroczystościach. Nawet dom, którego w końcu się dorobił, stał się ostatecznie miejscem wielu słynnych głośnych hulanek. Na ten fakt jednak większość przymykała oko, pamiętając go głównie z wiekopomnych czynów.

Aż w roku tysiąc czterysta trzydziestym drugim od zesłania Pana nadeszła Druga Inwazja Warderlońska. Mroczne Cesarstwo po prawie dwóch tysiącach lat, po raz drugi zdecydowało się podbić narody światła. Trzy lata walczyło z Królestwem Anarchijskim, zanim rządzący nim brat Wielkiego Księcia Wadhosa ostatecznie się poddał. Następnie Warderlon uderzył na Zjednoczone Kolonie.

Marcelius długo bronił ojczystej ziemi, sytuacja jednak była przegrana. Wrogowie kilkukrotnie przewyższali kolonistów, niewielkie przecież państewko. Rycerz poległ w roku tysiąc czterysta trzydziestym szóstym od zesłania Pana, w oblężeniu Illumi, miasta, z którego pochodził. Tak też po raz drugi, upadła Smokonia. Pochłonięta przez mrok Warderlonu.

Kaldrion Kazner, mianowany księciem po swym ojcu Wadhosie, który również zginął, broniąc Kolonii, nie zapomniał jednak swego przyjaciela. Aby upamiętnić jego czyny, nakazał wpisać go do Kronik Anarchii, narodowego spisu bohaterów.

Tak kończy się historia Marceliusa Drathi, zwanego potocznie Silnym. Smokona, który swoimi czynami dał początek erze rycerstwa oraz przez kolejne wieki został utrwalony jako wzór do naśladowania dla wszystkich poszukiwaczy przygód na Voimsisie.

Informacje o postaci:

Imie i nazwisko: Marcelius Drathi

Naród: Smokon, Anarchijczyk

Miejsce zamieszkania: Smokonia

Zawód: Gwardzista, Poszukiwacz Przygód, Najemnik

Typ wojownika: Rycerz

Preferowana broń: Miecz i tarcza

Cytat przewodni: „Czy to jest wyzwanie?

Epitety opisujące: Nieugięty, Odważny, Przywódczy

Wersja posta : 1.1