
„Marcus: Ale na bogów… Nie ma innego wyjścia i musisz go zostawiać? Czy naprawdę nie stać cię na odrobinę poświęcenia?
Ashaia: Co ty wiesz o poświęceniu…”
Z notatek Yoisha Nettuki, jednego z nauczycieli w shandariańskiej szkole walki:
„Naprawdę myślałem, że uda się złamać ją szkoleniem. Boże Mądrości… jakiż byłem tego pewien!
Nic z tego jednak. Wszystkie ćwiczenia, choć z pewnym opóźnieniem w porównaniu do reszty, zawsze zdawała z najwyższą oceną. Niezależnie od tego, jak bardzo skomplikowany i trudny test wymyślałem, przychodziła sama, po zajęciach i ćwiczyła, póki nie osiągnęła w nim mistrzostwa. Jest uparta. Bardzo uparta. Źle się to dla niej skończy.
Porozumiałem się z innymi nauczycielami. Na pozostałych zajęciach sprawa wygląda podobnie. O ile ta cała Ashaia nijak nie potrafi się zgrać z resztą grupy, wynikami miażdży każdego z naszych uczniów. Nawet jeżeli potrzebuje na to nieco więcej czasu.
Nie mogę nie przyznać dziewczynie wytrwałości. Na pierwszym roku niemal wszyscy mają zapał, zazwyczaj jednak znika on po kilku latach. Nie u niej. Ona najwyraźniej wolę ma ze stali, a cel jasny. Być najlepszą ze wszystkich.
Bogowie… Chyba naprawdę muszę przyznać to sam przed sobą. Nie uda mi się jej złamać. Nigdy.
Pozostaje więc zająć się sprawą w inny sposób…
Ayosen. Rok 1127 od zesłania Pana.”
Opowiem wam historię…
Ashaia Nariveri urodziła się w roku tysiąc sto ósmym od zesłania Pana w Ayosen, w jednym z najznamienitszych shandariańskich rodów. W dzieciństwie wychowywano ją, jak przystało na młodą damę o jej statusie i pozycji. Uczyła się nieco o polityce, literaturze, związkach między poszczególnymi siłami w kraju oraz innych podstawowych dziedzinach wiedzy tamtejszych szlachcianek.
Mając jednak piętnaście lat, Ashaia uznała, że zupełnie nie interesuje ją takowe życie, gdy zaś rodzina stwierdziła, iż niedługo czas będzie znaleźć jej męża, dziewczyna podjęła zaskakującą decyzję. Postanowiła zostać wojowniczką.
Ród Nariveri nie mógł znieść tego pomysłu. Po pierwsze, walka nie należała do zajęć wysoko urodzonych, po drugie, kto to widział, aby zajmowała się nią kobieta? Słysząc takie argumenty, Ashaia wpadła we wściekłość. Upewniwszy się najpierw, iż brak dziewcząt w szkole walki wynika ze zwyczaju, a nie z prawa, poprzysięgła udowodnić wszystkim, iż będąc kobietą, również można osiągnąć sukces w dziedzinie bitewnej. Zdecydowała się na największe wyzwanie, osiągnięcie poziomu elitarnego shandariańskiego wojownika.
Gdy dziewczyna zapisała się już do szkoły i zaczęła uczęszczać na zajęcia, ród Nariveri postanowił się jej wyprzeć. Wydziedziczyli ją i usunęli z rodzinnych kronik. Miała zostać zapomniana. W ten sposób Ashaia utraciła całe swoje dotychczasowe życie. Zachowała jednak cel.
Pracując w pocie czoła, powoli przemieniała swoje ciało w śmiertelną maszynę do zabijania. Szkolenie nie należało do łatwych, a nauczyciele, również sceptycznie odnosząc się do jej płci, prześcigali się w wymyślaniu coraz trudniejszych dla niej ćwiczeń. Dziewczyna jednak nie zamierzała się poddać i po kolei zdawała wszystkie przedmioty.

Aż pewnego dnia, podczas jednej z treningowych walk poznała niejakiego Wadhosa. Anarchijczyka, który porzucił swój kraj i również zdecydował się zostać elitarnym shandariańskim wojownikiem. Razem, zupełnym przypadkiem odkryli spisek w ich szkole. Część pracujących w niej instruktorów, uznając niektórych uczniów za niegodnych chwalebnego tytułu, pilnowała, aby nie dotarli oni do końca kursu. Ashaia trafiła na ich listę przez fakt bycia kobietą, Wadhos zaś, za bycie cudzoziemcem. Oboje zrozumieli, iż w ten sposób nie mają szans na spełnienie swoich marzeń. Postanowili więc rozbić spisek. I po wielu dość ryzykownych działaniach, w końcu im się to udało.
Jak to jednak często w takich przypadkach bywa, podczas całego procederu, w którym musieli współpracować, ich dwójka kompletnie się w sobie zakochała. Ów fakt stanowił spory problem, z perspektywy zbliżającej się ostatecznej próby. Elitarni shandariańscy wojownicy bowiem, znani byli ze zdolności unoszenia się w powietrzu za pomocą telekinezy. To ich podstawowy i wymagany atut. Magii umysłu zaś mogą używać wyłącznie kapłani Boga Mądrości. Większość uczniów pretendująca więc do najwyższego tytułu poświęcała się swemu bogu, rezygnując między innymi z miłości i możliwości życia z drugą osobą. Początkowo tak też zamierzała postąpić Ashaia, która od zawsze była osobą bardzo religijną, lecz sytuacja uległa drastycznej zmianie.
Dla Wadhosa ów fakt nie był większym problemem. Posiadał on talent magiczny, a za żywioł wybrał wiatr. Mógł się wznieść w powietrze bez potrzeby zostania kapłanem. Ashaia jednak znalazła się między młotem a kowadłem. Po wielu bezsennych nocach zdała sobie sprawę, iż nie potrafi zrezygnować z ukochanego. Nie podołała więc podczas próby i w ten sposób, po raz drugi straciła całe swoje dotychczasowe życie.
Wadhos wspierał młodą kobietę w ów trudnych chwilach, lecz patrząc realnie, niewiele mógł zrobić. Ostatecznie, już kilka dni po egzaminie, wzięli ślub i wynajęli niewielkie mieszkanie w Ayosen.
Wtedy jednak do Shandarii przybył Marcus Kazner, syn i następca Kainmila Kaznera, ówczesnego władcy Królestwa Anarchijskiego. Dziedzic tronu, któremu oczywiście przydzielono oficjalną obstawę, natychmiast rozpoznał wśród strzegących go elitarnych wojowników swego starszego brata Wadhosa Kaznera. Po wielu rozmowach, radosnych przywitaniach i opowieściach jak minął czas, Marcus zaprosił młodą parę na Nastilię, do ojczyzny obu braci. Wyjaśnił, iż król Kainmil uczynił go dziedzicem, zatem Wadhos nie musi się już spodziewać od ojca żadnych wymagań, które właśnie skłoniły go do opuszczenia Anarchii.
Ashaia, nietrzymana już przez nic w Shandarii, wraz z mężem przystała na propozycję. Przybyli oni do Ur, stolicy Królestwa Anarchijskiego i przez kolejne pięć lat, starali się normalnie żyć. Niestety, o ile Marcus nie mylił się w kwestii braku ojcowskich wymagań, nie zdołał przewidzieć niechęci, jaka zapanuje między królewskim dworem a dwójką wojowników. Ashaii udało się co prawda dogadać z łowczyniami, lecz panująca wśród ogólnego towarzystwa atmosfera jasno wskazywała, iż nie tam jest miejsce ich młodego małżeństwa.

I wówczas nastał pamiętny rok tysiąc sto trzydziesty czwarty od zesłania Pana i Mroczne Cesarstwo rozpoczęło inwazję na Kalwador. Król Kainmil, widząc w ów działaniach bardzo nieprzychylne perspektywy, zdecydował się ruszyć na pomoc kalwadorczykom. Pod jego nieobecność, Marcus, jako dziedzic miał zajmować się państwem. Niestety sytuacje tą zdecydowały się wykorzystać leśne elfy, wszczynając rebelię przeciwko wieloletniej okupacji anarchijczyków. Król znalazł się wówczas w trudnym położeniu. Musiał zdecydować czy tłumić powstanie, czy bronić Kalwarodoru.
Wtedy Wadhos wraz z Ashaią zaproponowali swą pomoc w powstrzymaniu elfickiej rebelii. Zmęczeni atmosferą królewskiego dworu, pozytywnie podchodzili do całkowitej zmiany środowiska. A królewski syn, będący na miejscu powstania wiele mógł zdziałać. Ich plan przyjęto.
Wojownicy przebrnęli przez Wilcze Góry i w ciągu czterdziestodnia znaleźli się w zielonych lasach Lenariolenu. Od razu wzięli się wówczas do roboty. Obecność Wadhosa przywróciła nadzieje anarchijskim żołnierzom, nawet jeśli niespecjalnie ciągnęło go do dowodzenia. Umiejętności ich obojga natomiast okazały się niezmiernie przydatne w miejscach, gdzie prawie każda walka sprowadzała się do swego rodzaju partyzantki bądź zasadzek w gąszczu roślin.
Niestety, już pod koniec rewolucji, kiedy anarchijczycy wyraźnie zbliżali się do zwycięstwa, Wadhos wpadł w pułapkę i został zabity przez leśne elfy. A że jakiś czas wcześniej ugryzł go wampir, powstał z martwych w formie wyzwolonego.
Cały świat zawalił się wówczas dla Ashaii. Bóg Mądrości, którego kobieta gorliwie przez całe życie wyznawała, nakazywał zwalczanie nieumarłych oraz zabraniał wszelkich kontaktów z nimi. Wyjątki od tej reguły nie istniały. Wojowniczka nie potrafiła nawet znieść myśli o próbie skrzywdzenia ukochanego, lecz podążenie za nim na „drugą stronę” też całkowicie ją odrzucało. A związek żywego z wampirem nie dość, iż był zakazany, zupełnie nie miał sensu, zwłaszcza przy wyznawanej przez Ashaie religii.
Kobieta, kompletnie nie wiedząc co robić, powróciła z mężem do Ur, po stłumionej już elfickiej rebelii. Dopiero wówczas spostrzegła, że jest w ciąży, co tylko jeszcze bardziej skomplikowało sytuację. Dla dobra przyszłego dziecka została w stolicy Anarchii jeszcze rok. Tak narodził się ich syn, Kaldrion Kazner, pierwszy z trzeciego pokolenia po Eneriasie Kaznerze.
Ashaia po wielu przemyśleniach i dyskusjach podjęła trudną decyzję. Nie potrafiąc wybrać między posłuchaniem swego boga a podążeniem za Wadhosem, postanowiła na zawsze opuścić męża. W ten sposób po raz trzeci i ostatni straciła wszystko, o co tak długo walczyła.
Małego Kaldriona również pozostawiła z Wadhosem, uznając, iż stolica Anarchii będzie dużo lepszym miejscem na wychowywanie dziecka niż kraj, do którego zamierzała się udać. Syn zresztą zupełnie wdał się w ojca pod względem wyglądu, zadając kobiecie ogromny ból, kiedy tylko na niego patrzyła.
Ashaia opuściła więc Ur i po wielu wędrówkach dotarła do lasów Eklawioru. Zapłaciła algabiorczykom za możliwość osiedlenia się i zbudowała niewielki domek na kompletnym odludziu, pośród bagien. Całkowicie złamana przez dotychczasowe doświadczenia, zdecydowała się wieść żywot pustelniczki. W ten sposób, w samotności dotarła do końca swych dni.
Tak oto osiąga kres historia Ashaii Kazner, kobiety, która trzykrotnie przeżyła wydarzenia będące w stanie nawet osobno, złamać najsilniejszego człowieka.
Informacje o postaci:
Imie i nazwisko: Ashaia Kazner (Nariveri)
Naród: Shandarianka
Miejsce zamieszkania: Rinkoku, później Nastilia
Zawód: Wojowniczka, Zabójczyni
Typ wojownika: Tancerka Ostrzy
Wybrana broń: Dwa miecze
Cytat przewodni: „Nic nie wiesz o poświęceniu…„
Epitety opisujące: Emocjonalna, religijna, wytrwała
Wersja posta: 1.1
